Jest 31 stycznia. Ostatni dzień miesiąca, który ma w sobie coś symbolicznego: „styk” – miejsce, w którym stary rok dotyka nowego. Ta interpretacja wraca w różnych źródłach i dziś jest dla mnie szczególnie prawdziwa.
Dziś także coś domykam.
Wracam myślami do konferencji z 29 stycznia 2026 r. w Warszawie: „Jak usprawnić rozwiązywanie sporów patentowych w Polsce?” – spotkania, które zostawiło we mnie nie tylko notatki, ale przede wszystkim bardzo wyraźne poczucie różnicy: jak inaczej może wyglądać praca nad sporem, gdy w centrum naprawdę jest merytoryka, a procedura jest narzędziem, nie przeszkodą czy centrum zainteresowania.
Wiem, jak smakuje różnica – bo byłam w wielu systemach
Nie piszę tego jako obserwatorka z dystansu. Byłam na rozprawach w EPO, wielokrotnie w Luksemburgu, w sądach w Niemczech, oczywiście w różnych sądach w Polsce. Sporom przed UPRP poświęciłam sporą część zawodowego życia. Do tego EUIPO i Boards of Appeal. Te doświadczenia, ukształtowały wiarę, że argumentacja i orzecznictwo są kręgosłupem, a nie dodatkiem do „papierologii”.
I właśnie dlatego mam mocne przekonanie, że różnice między systemami nie kończą się na językach, przepisach i formalnych ramach. Różni się coś jeszcze: wartości, które czuć w sali. To, czy traktuje się poważnie przedmiot rozstrzygnięcia. To, czy szanuje się czas stron. I to, czy procedura ma prowadzić do sedna.
Dwa bieguny: procedura jako narzędzie vs procedura jako bariera
Słuchając paneli o sporach patentowych, miałam poczucie, że istnieją dwa bieguny.
Pierwszy biegun to system, w którym widać:
- przewidywalność procesu i konsekwencję reguł,
- szacunek do argumentacji i do tego, co sprawa naprawdę „niesie”,
- tempo wynikające z dobrej organizacji i jasnych priorytetów,
- kulturę, w której procedura służy rozstrzygnięciu
- przekazanie odpowiedzialności i traktowanie z szacunkiem uczestników systemu.
Drugi biegun znamy aż za dobrze: przeciążenie, formalizm, przypadkowość, wieloletnie wręcz terminy, brak narzędzi albo brak warunków do tego, żeby te narzędzia działały. A w konsekwencji – coraz częściej poczucie, że sedno ucieka. Czasem nie dlatego, że ktokolwiek ma złą wolę, tylko dlatego, że system nie wspiera jakości.
W sporach „technicznych” to pęknięcie boli podwójnie. Bo tutaj sedno nie jest metaforą.

Patent to cechy techniczne. Naruszenie to wkroczenie i skorzystanie z tego rozwiązania.
Na konferencji padło przypomnienie, które warto powtarzać do znudzenia: patenty są o cechach technicznych – a więc i spór o naruszenie jest o cechach technicznych. Zakres ochrony wyznaczają zastrzeżenia patentowe, a pytanie w sprawie o naruszenie sprowadza się do tego, czy cechy zastrzeżeń są „obecne” w produkcie albo sposobie.
W uproszczeniu: na „stole” jest produkt, obok opis patentowy z zastrzeżeniami. I pada pytanie: czy wszystkie cechy zastrzeżeń zostały „skonsumowane” przez rozwiązanie?
To jest rdzeń sporu. I dlatego naturalnie wraca temat czynnika technicznego po stronie orzekania.
Bo jak rozstrzygnąć naruszenie prawa, którego się nie rozumie? Jak świadomie zadać pytania biegłemu, jeśli nie rozumie się, o co pytać? I jak ocenić opinię, jeśli nie ma się narzędzi, by ją czytać inaczej niż „na wiarę”?
Biegły nie jest „zastępczym sądem”. A jednak w praktyce wciąż to widzimy.
Na konferencji padły znamienne słowa używające analogii z prawa autorskiego: przecież sędziowie nie będą brać opinii biegłego o tym, czy coś jest utworem, czy nie. To świetne porównanie, bo natychmiast uruchomiło we mnie wzięte wprost z sal sądowych drugie: czy naprawdę chcemy, żeby biegły „rozstrzygał” naruszenie znaku towarowego? Albo – w sprawach technicznych – żeby biegły przejmował rolę rozumienia sporu, a sąd jedynie podpisywał wnioski?
Jako praktykujący pełnomocnik powiem wprost: wciąż zdarzają się postanowienia i pytania do biegłych, które wyglądają jak delegowanie decyzji, wyrokowania. To musi się zmieniać – nie na zasadzie „winy” czy “błędu”, tylko na zasadzie budowania systemu, który daje warunki do świadomego, merytorycznego orzekania.
Na konferencji pojawiły się też propozycje, które brzmiały bardzo „ziemsko” i bardzo sensownie: rozwiązania korzystające z istniejących instytucji, a jednocześnie wzmacniające merytorykę i sprawność – czy to w formie szerszego składu z udziałem czynnika technicznego jak ławnicy patentowi, czy w formule asystenta technicznego – co raczej deprecjonuje udział kogoś kto de facto od strony merytorycznej ma ocenić spór, czy wreszcie w logice lepszych narzędzi organizacyjnych, standardów i szkoleń.
Liczby, które pokazują skalę (i nie pozwalają uciec w abstrakcję)
Na panelu padły dane, które porządkują dyskusję: spraw patentowych nie są tysiące, ale ich ciężar jest nieproporcjonalnie duży.
W skrócie (dane przedstawione na konferencji):
- wnioski o unieważnienie patentu w UPRP w ostatnich latach: ok. 25–28 rocznie, a w 2025 r. – 36 (część dotyczy tych samych patentów),
- w 2025 r. w UPRP łącznie ok. 200 wniosków o unieważnienie (różne prawa),
- w sądzie własności intelektualnej w sprawach o naruszenie patentu w ostatnich ok. 4,5 roku: 96 spraw (średnio ok. 16 rocznie).
Spory patentowe dla niektórych a całych gałęzi gospodarki są kluczowe ale dla przedsiębiorców nawet firm rodzinnych, większych, mniejszych także mają ogromne znaczenie. . I wymagają standardu, który trzyma poziom.

Panel zagraniczny: technika jest wbudowana w system
W panelu zagranicznym najmocniej wybrzmiało to, że „techniczność” nie jest traktowana jako dopisek. Jest elementem konstrukcji.
W jednym ze standardów europejskich kryteria dla sędziów technicznych są zapisane wprost: mają mieć wykształcenie wyższe i potwierdzoną ekspertyzę w dziedzinie technologii, osadzenie w realiach biznesu (często doświadczenie jako rzecznik patentowy lub ekspert urzędu patentowego) a także potwierdzoną znajomość prawa cywilnego i procedury istotnej dla sporów patentowych.
Bardzo mocny, „ziemski” przykład dają Niemcy, Sąd Jednolity ale też Szwajcaria: Federal Patent Court ma dwóch sędziów stałych i 42 sędziów niestałych, z czego 30 posiada przygotowanie techniczne, a 12 – prawnicze.. To jest systemowe wbudowanie techniki w orzekanie.
I właśnie to było dla mnie kluczowe: inna filozofia. Mniej udawania, że „jakoś się da”. Więcej szacunku do tego, że spór patentowy jest sporem o technikę – i trzeba go rozstrzygać w miejscu, w którym technika jest rozumiana.
Most między biegunami: dokształcanie się wszystkich uczestników systemu
Zdaję sobie sprawę z barier stojących na drodze do dobrego sądownictwa własności intelektualnej (w tym patentowego). Kadry, organizacja, budżet, obciążenie, kultura instytucji – to są realne ograniczenia.
Ale po tej konferencji mam jedno przekonanie, które chcę nazwać głośno:
Mostem między biegunami jest dokształcanie się wszystkich uczestników systemu – niezależnie od pozycji.
Sędziowie, pełnomocnicy, eksperci, urzędy. System działa i ewoluuje w dobrą stronę wtedy, gdy ludzie, którzy go tworzą, są ciekawi, uczą się, aktualizują warsztat, rozumieją kontekst technologiczny i nie uciekają od merytoryki.
To nie jest miły dodatek. To jest fundament funkcjonującego systemu.
I tu jest dla mnie klucz: te same mechanizmy, które podnoszą jakość w sporach patentowych – standardy, punkty kontrolne, merytoryka i szacunek do procesu – są równie ważne w sprawach, które stanowią fundament ochrony biznesu.
A jedną z najbardziej podstawowych i „wyjściowych” spraw dla praktycznie każdej firmy, która chce się rozwijać, jest ochrona marki i znaki towarowe. Tu problemy w orzekaniu niestety widzę podobne. Pułapka orzekania czy doradzania nie według metodologii a “wydaje mi się”. Mylenie kryteriów oceny. Dużo jest błędów w doradztwie, już na początkowym etapie.
To nie jest obszar „na potem” – bo braki w ochronie i błędy na etapie decyzji zwykle wychodzą w najgorszym możliwym momencie: przy ekspansji, konflikcie, rebrandingu albo przy wezwaniu.
Dlatego domykając styczeń, chcę też domknąć ten wątek w praktyczny sposób.
Mój wkład: dokładam cegiełkę do mostu
Jeśli mostem ma być uczenie się i podnoszenie standardu, to dokładam swój odcinek tam, gdzie mam realny wpływ: w praktycznej edukacji pełnomocników.
Dlatego przygotowałam bezpłatny webinar na żywo dla prawników – konkretny, praktyczny, bez lania wody.
Bezpłatny webinar na żywo
„Znaki towarowe w praktyce prawnika – sprawdź, zanim zgłosisz (i zanim doradzisz)”
Sobota, 21 lutego 2026 • 10:00 lub 19:00 • online • ok. 1,5 godz.
👉 Zapis: https://edu.poraj.com/webinar-znaki-towarowe-2026-org
PS. Będzie czas na Q&A. Dla zapisanych będzie też nagranie dostępne przez ograniczony czas.
Bonus dla uczestników na żywo: materiał do pracy.
Na koniec: stać nas na dobry system. I zasługujemy na niego.
Chcę zakończyć bardzo jasno – i bardzo pozytywnie.
Stać nas na dobrą ochronę rozwiązań naszych przedsiębiorców: marek, designu, rozwiązań technicznych. Stać nas jako rynek, jako państwo i jako środowisko profesjonalistów. I co równie ważne: zasługujemy na system, który działa.
System egzekwowania praw własności intelektualnej nie musi być ani bezduszny, ani ociężały. Może być zbalansowany i sprawny. Może łączyć szacunek do procedury z odwagą merytorycznego rozstrzygania. Może chronić prawa, a jednocześnie traktować poważnie człowieka – stronę, pełnomocnika, sędziego, eksperta.
Bo w centrum zawsze jest czyjś realny interes: inwestycja, ryzyko, praca, czas.
I wierzę, że dokładnie w tę stronę możemy iść w 2026 roku – krok po kroku, konsekwentnie, wspólnie. Z większą ciekawością. Z większym szacunkiem do sedna. Z większą gotowością do współpracy.
To nie jest projekt „na kiedyś”. To jest projekt „na teraz”.
Źródła
- Strona konferencji „Jak usprawnić rozwiązywanie sporów patentowych w Polsce?” (data, miejsce, kontekst). (Polska Izba Rzeczników Patentowych)
- Etymologia nazwy „styczeń” (w tym trop „styku”). (Wikipedia)
- UPCA, art. 15(3): kryteria dla technically qualified judges. (epo.org)
- Federal Patent Court (Szwajcaria): skład i udział sędziów o przygotowaniu technicznym. (Bundespatentgericht)
- EUIPO Boards of Appeal: rola w rozpoznawaniu odwołań od decyzji pierwszej instancji. (euipo.europa.eu)
- Konstytucja RP, art. 182: udział obywateli w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości. (SIP Lex)
- UPC Code of Conduct (kontekst standardów niezależności i bezstronności). (IP Federation)