Czytam grupy dla prawników. Rozmawiam z koleżankami po fachu. I regularnie napotykam to samo zdanie, wypowiedziane na różne sposoby: „ten zawód niszczy.” Zastanawiałam się, skąd to się bierze — i czy naprawdę nie mamy alternatywy.
Presja. Agresja. Pasywna agresja jeszcze przed wejściem na salę. Pisma, w których każde zdanie to zasadzka lub obelga. Umowy licencyjne pisane tak, żeby twórca nie rozumiał, na co się zgadza — a prawnik po drugiej stronie dobrze wiedział, że tak właśnie jest. Negocjacje, gdzie „wygrać” znaczy upodlić.
I nie chodzi tylko o salę sądową. Tę samą postawę spotykamy w negocjacjach, na mediacjach, we wspólnych projektach — w miejscach, gdzie pozornie wszyscy siedzą przy jednym stole i rozmawiają. Manipulacja, gra pozorów, taktyczne opóźnianie, wywieranie presji tam, gdzie umówiliśmy się na szukanie rozwiązania. Przykre. I — moim zdaniem — sprzeczne z tym, po co w ogóle w takich rozmowach zasiadamy.
Czy naprawdę jedyna dostępna nam rola to agresor?
Co mówią badania — i dlaczego nie są zaskoczeniem
Środowisko akademickie i organizacje prawnicze od lat dokumentują to, co wiele z nas czuje intuicyjnie.
Johns Hopkins University — prawnicy uzyskują wyniki 3,6 razy wyższe na skalach depresji niż inne grupy zawodowe o porównywalnym wykształceniu i statusie.
Nationwide study (USA, 12 825 prawników) — 28% respondentów wykazywało objawy depresji, 23% — podwyższony poziom stresu, ponad 20% — problematyczne spożycie alkoholu.
2023, próba 1 962 prawników — wysokie poczucie stresu, przepracowanie i izolacja zwiększają ryzyko myśli samobójczych w tej grupie zawodowej.
Big Five Personality Model (badania na praktykujących prawnikach) — prawnicy plasują się w 88. percentylu sumienności i zaledwie 31. percentylu ugodowości. Ta kombinacja — skrajna dbałość o szczegół połączona z naturalnym sceptycyzmem wobec cudzych argumentów — jest motorem zawodu. I jednocześnie źródłem jego największego kosztu psychicznego.
Źródła: Journal of Clinical Psychology, PLoS One, Tandfonline/Legal Profession Mental Health, JobCannon Psychology of Lawyers
Jeden z badaczy opisuje to zjawisko celnie: adversarial mindset — tryb myślenia ukształtowany przez lata szukania dziur w argumentach, przewidywania kontrataków, identyfikowania słabych punktów — przenika z sali sądowej w całe życie prawnika. Relacje, rozmowy, kontakty. System buduje w nas odruch podejrzliwości i zamkniętości, a potem jesteśmy zdziwieni, że to boli.
Ale jest w tym coś jeszcze. To pytanie, które coraz częściej zadaję sobie i innym: czy umysł prawnika naprawdę musi pracować wyłącznie w trybie bitwy? Bo ten sam intelekt, który świetnie radzi sobie z wyszukiwaniem luk i niszczeniem cudzej narracji — jest przecież zdolny do czegoś zupełnie innego. Do projektowania rozwiązań. Do zadawania pytania „jak to można ułożyć, żeby działało dla obu stron?” zamiast „gdzie jest słaby punkt, który mogę zaatakować?”.
To nie jest romantyzm. To inna kompetencja — i moim zdaniem równie wymagająca intelektualnie. Tylko że nikt nas jej nie uczy.
To zdanie zostało ze mną. Bo jak długo można pracować w systemie, który wzmacnia najgorsze odruchy — i wierzyć, że jakoś się od niego odizolujemy?
Skąd ten model i czy jest nieuchronny?
Systemy oparte na sporze mają swoje uzasadnienie — w sprawach karnych, w sytuacjach, gdzie naprawdę chodzi o ustalenie prawdy i przypisanie odpowiedzialności, model kontradyktoryjny ma sens. Ktoś musi twardo reprezentować każdą stronę.
Ale czy naprawdę każda umowa licencyjna, każde negocjacje dotyczące znaku towarowego, każda ugoda w sprawie naruszenia patentu musi wyglądać jak pole bitwy? Czy tworzenie kontraktu pełnego pułapek, których druga strona nie zrozumie, to dowód sprawności prawnika — czy raczej dowód na to, że zapomnieliśmy, po co prawo w ogóle istnieje?
W prawie własności intelektualnej, gdzie pracuję na co dzień, widzę to szczególnie wyraźnie. Umowy licencyjne skrojone tak, żeby licencjobiorca — często twórca, często małe studio, freelancer, startup — nie wiedział, co oddaje i za ile. Ugody, w których „porozumienie” jest słowem przykrywającym rażącą nierównowagę. Wezwania do zaprzestania naruszeń, których jedynym celem jest strach, a nie rozwiązanie problemu. I mediacje, na które jedna strona przychodzi z góry gotową strategią manipulacji — bo tak ją nauczono rozumieć „skuteczność”.
A tymczasem — jest inaczej. Można inaczej. I — co naprawdę mnie cieszy — coraz więcej prawników to rozumie.
Rośnie grono tych, którzy wybierają inaczej
Mediacja, prawo kolaboratywne (collaborative law), podejścia terapeutyczne w prawie rodzinnym i biznesowym — to nie są utopijne koncepty. To działające modele, które od lat rozwijają się w USA, Europie Zachodniej i stopniowo, ale wyraźnie docierają do Polski. I co istotne — liczba prawników, którzy świadomie wybierają tę drogę, rośnie.
Widzę to w rozmowach. W tym, że coraz częściej pojawiają się pytania o mediację w sporach IP — o to, jak rozwiązać konflikt licencyjny bez wieloletniego postępowania, jak wynegocjować warunki ugody tak, żeby obie strony mogły z nią żyć. To zmiana, którą doceniam i która mnie naprawdę napędza.
Prawo kolaboratywne zakłada, że obie strony i ich prawnicy zobowiązują się do szukania rozwiązania poza salą sądową. Kluczowy element: jeśli sprawa trafi do sądu, prawnicy uczestniczący w procesie kolaboratywnym tracą możliwość dalszego reprezentowania klientów. To nie jest przypadkowy przepis — to mechanizm, który wymusza autentyczne zaangażowanie w poszukiwanie porozumienia, nie tylko jego pozory.
Badania pokazują, że klienci, którzy przeszli przez takie procesy, wyraźnie preferują je nad tradycyjną drogą sądową — są tańsze, szybsze i — co ważniejsze — pozostawiają relacje między stronami w lepszym stanie. W IP ma to ogromne znaczenie: dziś konkurent może być jutro partnerem w projekcie, koasygnatorem patentu, stroną umowy sublicencyjnej.
To zdanie jest szczere do bólu. Wielu prawników postrzega to jako ryzyko. Bo kulturowo — dla kogoś wychowanego w modelu agresora — bycie mediatorem, szukanie kompromisu, mówienie „można to rozwiązać bez walki” brzmi jak słabość. A nie jest.
Co mówi etyka zawodowa — bo tu jest coś ważnego
Lubię wracać do zasad etyki, bo są dokumentem, który przypomina, dlaczego w ogóle ten zawód istnieje. I jest tam wyraźnie napisane to, o czym często zapominamy w codziennej praktyce. Przywołam dwa kodeksy — dla radcy prawnego i dla rzecznika patentowego — bo obu dotyczy ta sama zasada.
Art. 6 — Czynności zawodowe wykonywane rzetelnie, uczciwie i zgodnie z dobrymi obyczajami.
Art. 8 — Radca prawny kieruje się przede wszystkim dobrem klienta.
Art. 50 — Obowiązek lojalności i koleżeństwa wobec innych członków samorządu. Punktem wyjścia: wzajemna życzliwość, takt i umiarkowanie.
§ 1 ust. 3 — Rzecznik patentowy wykonuje zawód sumiennie i w sposób odpowiadający jego godności; nie składa świadomie oświadczeń fałszywych lub wprowadzających w błąd.
§ 1 ust. 5 — Podstawowym zadaniem rzecznika jest działanie jako zaufany doradca — niezależny, służący interesom klienta w nieskrępowany sposób.
§ 1 ust. 7 — Obowiązek lojalności i koleżeństwa wobec wszystkich członków samorządu.
§ 5 ust. 1 — Rzecznik zachowuje dobre stosunki koleżeńskie; w przypadku sporu — w pierwszej kolejności próba ugodowego rozwiązania, a dopiero potem droga dyscyplinarna.
Oba kodeksy mówią to samo, innymi słowami: agresja, manipulacja i gry słowne to nie profesjonalizm — to naruszenie standardów, które sami sobie jako zawód postawiliśmy. I co istotne — nie dlatego, że „tak ładnie”, ale dlatego, że dobro klienta i interes publiczny wymagają czegoś innego.
Ciekawe, jak rzadko o tym rozmawiamy.
Moje podejście — i dlaczego o tym piszę
Nie jestem naiwna. Wiem, że są sprawy, w których trzeba twardo stać po swojej stronie i nie ma miejsca na miękkie gesty. Wiem też, że klient czasem oczekuje walki — i zadaniem prawnika jest być skutecznym, nie popularnym.
Ale coraz częściej widzę, że najlepszy wynik dla klienta to wcale nie ten, który zniszczy drugą stronę. W IP szczególnie: wezwanie do zaprzestania naruszeń napisane z szacunkiem i jasnym wyjaśnieniem stanu prawnego działa skuteczniej niż pismo, które ma zastraszyć. Ugoda, której obie strony rozumieją każdy zapis, jest trwalsza niż ta, gdzie jedna strona za rok wróci z roszczeniem, bo „nie wiedziała, na co się zgadza”.
Umowy, które odzwierciedlają rzeczywiste ustalenia stron — a nie są labiryntem przygotowanym na wypadek, gdyby relacja się posypała — to inwestycja w zaufanie, które ma wartość biznesową.
To nie jest słabość. To strategia.
Kiedy patrzę na statystyki dotyczące kondycji psychicznej prawników, myślę, że część tego kryzysu to efekt nie tyle trudności pracy, ile wewnętrznego rozdźwięku między tym, kim się jest, a rolą, którą się gra. Mamy kodeksy etyczne, które mówią nam o godności, lojalności i koleżeństwie. I mamy codzienną praktykę, w której te słowa czasem brzmią jak żart.
Może warto zacząć od prostego pytania: jakim prawnikiem, pełnomocnikiem chcę być? Agresorem? Czy osobą, która naprawdę rozwiązuje problemy?
Każdy decyduje, każdego dnia, którą drogę wybiera.
Jeśli ten temat Cię poruszył — napisz do mnie. Chętnie posłucham, jak to wygląda w Twojej praktyce i jak Ty radzisz sobie z kulturą wrogości w swoim środowisku.
A jeśli pracujesz w obszarze własności intelektualnej i chcesz pogadać o tym, jak robić to mądrze — wiesz, gdzie mnie znaleźć.
Źródła
Badania i opracowania naukowe
- Anker, J., Krill, P.R. (2021). Stress, drink, leave: An examination of gender-specific risk factors for mental health problems and attrition among licensed attorneys. PLoS One. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC8116044/
- Lande, J. (2013). Reforming Legal Education to Prepare Law Students Optimally for Real-World Practice. Journal of Dispute Resolution. Omówienie: http://indisputably.org/2018/11/legal-stress/
- Psychology of Lawyers — Analytical Minds, Adversarial Instincts & Hidden Stress. JobCannon, 2025. https://jobcannon.io/blog/psychology-of-lawyers
- Lawyers’ perspectives on how to manage the psychosocial risks they face in the legal assistance sector. Tandfonline, 2024. https://www.tandfonline.com/doi/full/10.1080/13218719.2024.2441789
- ADR and the legal professions in planning and environmental disputes: strategic role positioning and institutional barriers. Tandfonline, 2025. https://www.tandfonline.com/doi/full/10.1080/09695958.2025.2539100
- Craving Connection: Lawyers, who face stress and adversarial work, experience more isolation than many professionals. ABA Journal. https://www.abajournal.com/magazine/article/craving-connection-lawyers-who-face-stress-and-adversarial-work-experience-more-isolation-than-many-professionals
- Alternative dispute resolution: Mediation as a model. NIH/PubMed Central, 2025. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC11806251/
Etyka zawodowa
- Kodeks Etyki Radcy Prawnego (tekst ujednolicony, zmiany od 1 stycznia 2023 r.). Krajowa Izba Radców Prawnych. https://kirp.pl/kodeks-etyki-radcy-prawnego/
- Zasady Etyki Zawodowej Rzeczników Patentowych (uchwała nr 4 Nadzwyczajnego XIII Krajowego Zjazdu Rzeczników Patentowych z dnia 22 maja 2021 r.). Polska Izba Rzeczników Patentowych. https://pirp.org.pl → zakładka Prawo samorządowe