Refleksje po IP Case Law Conference 2026 w EUIPO, gdzie PUMA pojawiała się parokrotnie jako temat i przykład orzeczeń.
Kiedy słowo jest inne, zwierzę inne, a marka — ta sama?
Wracam z 6. edycji IP Case Law Conference w Alicante (21–22 maja 2026 r.) z notatkami pełnymi przemyśleń. Zastanawiałam się, o czym napisać w pierwszej kolejności — i padło na PUMĘ. Kto był na konferencji, ten się uśmiechnie. PUMA pojawiała się parokrotnie jako temat i przykład orzeczeń, mimo że nie było to do końca zaplanowane.
Punktem wyjścia są wystąpienia podczas panelu „Iconic marks across borders: How reputed and famous marks are treated in China, the European Union, Japan, South Korea, the United States of America and Africa” — moderowanego przez prof. Daryla Lima (Penn State Dickinson Law).
Pięć jurysdykcji, jedna marka jako wspólny mianownik: znak renomowany.
I jedno pytanie, które niesie się przez wszystkie systemy prawne świata — kiedy znak idzie w cieniu renomowanej marki, a kiedy tylko ociera się o jej blask w sposób dozwolony?
Z różnych sesji konferencji i z wcześniejszych orzeczeń, które śledzę od lat, zebrałam przykłady tej walki — od Hokkaido przez Alicante po Łódź. Bo każdy z tych przypadków to nie tylko ciekawostka z dalekiego świata.
Japonia: świat zwierząt w ataku na PUMA
Japoński panelista — Masatoshi Otsuka, Deputy Director, Trademark Administrative Judge, Trial and Appeal Department (TAD) Japan Patent Office (JPO) — pokazał coś, co rzadko widzi się w jednej prezentacji: całą galerię „sobowtórów” PUMY zgłoszonych m.in. przez seryjnego „satyrycznego” zgłaszającego. Klucz tkwi właśnie tutaj — to nie były przypadkowe podobieństwa. To była strategia.
Zanim wejdziemy w sprawy PUMY, jedno zastrzeżenie. Otsuka pokazał wcześniej trzy sprawy APPLE w Japonii (graficzne jabłko, słowo „apple”, kombinacja) — i wszystkie zakończyły się utrzymaniem rejestracji znaków zgłaszających. Jego konkluzja: trudno zapewnić bardzo silną ochronę dla powszechnego motywu czy symbolu, nawet jeśli należy do renomowanej marki, ponieważ jest to motyw, którego wszyscy chcą używać w działalności gospodarczej. To ważne tło — PUMA wygrywa wiele spraw nie tylko dzięki renomie, ale przede wszystkim dzięki unikalności swojej sylwetki. Jabłko jest uniwersalne. Skaczący kot — już nie.
Architektura japońskiej ochrony marek renomowanych
Krótko o ramach prawnych. Japońska ustawa o znakach towarowych (Trademark Act) chroni renomowane marki na pięciu poziomach (art. 4 ust. 1):
| Podstawa | Co chroni | Wymagania |
| (xi) | Znak zarejestrowany | identyczność lub podobieństwo + identyczne lub podobne towary |
| (x) | Znak well-known w Japonii (zarejestrowany lub nie) | podobieństwo + podobne towary |
| (xv) | Znak famous w Japonii | ryzyko konfuzji — nawet dla niepodobnych towarów |
| (xix) | Znak well-known (wystarczy renoma za granicą) | wrongful purpose — pasożytowanie, blokowanie wejścia na rynek |
| (vii) | Klauzula publiczna | sprzeczność z porządkiem publicznym i dobrymi obyczajami |
Dwa ostatnie przepisy — (xix) i (vii) — to instrumenty stosowane wtedy, gdy standardowa analiza podobieństwa nie wystarcza, ale intencja zgłaszającego jest oczywista.
I właśnie te przepisy pomogły PUMIE w sprawach w Japonii.
Sprawa 1. KUMA — niedźwiedź w pozie pumy
IP High Court, wyrok z 27 czerwca 2013 r., 2012(Gyo-Ke)10454


„KUMA” znaczy po japońsku „niedźwiedź”. Znak został zgłoszony przez Hokkaido Design Kabushiki Kaisha dla klasy 25 (odzież, obuwie sportowe).
Co się zgadzało z PUMĄ? Słowo? Nie. Zwierzę? Nie — niedźwiedź to nie kot. Znaczenie? Zupełnie inne.
A jednak — cztery litery w identycznym układzie, ten sam font, ta sama kompozycja ze zwierzęcą sylwetką w prawym górnym rogu. IP High Court orzekł, że zgłaszający, świadomy renomy znaku PUMA, stworzył znak składający się z czterech znaków alfabetu napisanych niemal identycznie jak znak cytowany — i figurę niedźwiedzia jako zamiennik pumy. Wszystko po to, by cała konfiguracja wyglądała ekstremalnie podobnie do PUMY.
Sąd uznał, że zgłoszenie zostało dokonane w złej wierze, a rejestracja prowadziłaby do rozwodnienia funkcji odróżniającej znaku PUMA.
Konkluzja: znak narusza art. 4(1)(vii) (porządek publiczny) oraz art. 4(1)(xv) (ryzyko konfuzji). Rejestracja unieważniona.
To pierwsza odsłona. Historia tego zgłaszającego dopiero się zaczyna.
Sprawa 2. BUTA i UUMA — świat zwierząt w ataku na PUMA
Appeal 2008-010902, Appeal 2008-010900 (JPO)



„BUTA” to świnia. „UUMA” (od uma) to koń. Oba znaki zgłoszone przez NIPPON KANKO SHOJI CO., LTD.
To moment, w którym przestaje być mowa o przypadku. Ten sam zgłaszający, ten sam wzorzec: czteroliterowe słowo + sylwetka zwierzęcia w skoku lub biegu. Świnia. Koń. Niedźwiedź.
JPO odmówił rejestracji obu znaków na podstawie art. 4(1)(vii) — jako sprzecznych z etyką handlową i interesem publicznym. Organ wprost stwierdził, że zgłaszający złożył wniosek z zamiarem uzyskania rejestracji poprzez naśladowanie cech znaku PUMA, z pełną świadomością jego renomy — w celu pasożytowania na goodwillu i sile przyciągania klientów oryginalnej marki.
A teraz to, co Otsuka-san podkreślił w prezentacji jako kluczowy element japońskiej analizy: na stronie internetowej dystrybutora znajdowała się reklama z hasłem „PUMA przekształca się w KUMA, BUTA i UUMA”. Zgłaszający sam zadeklarował intencję pasożytowania.
I właśnie ta seryjność — to, że zgłaszający stał się rozpoznawalny w japońskim środowisku IP ze swoich „satyrycznych” zgłoszeń — była okolicznością decydującą. Japońskie sądy patrzą nie tylko na konkretny znak, ale na historię zgłoszeń tego samego podmiotu.
Sprawa 3. SHI-SA (2010) — gdy pasożyt wygrywa
IP High Court, wyrok z 12 lipca 2010 r., 2009(Gyo-Ke)10404


Tu historia przybiera nieoczekiwany obrót — bo PUMA przegrywa.
Zgłaszający: Uehara Shunichi (osoba fizyczna z Okinawy). Towar: T-shirty, czapki. Shisa to tradycyjna okinawska figura lwa-psa, ustawiana na dachach domów jako talizman chroniący przed złem.
IP High Court uznał, że wyglądy znaków są znacząco różne — napis „SHI-SA” jest centralnie wyeksponowany, a figura zwierzęcia umieszczona z boku. Pronuncja i koncept różnią się. Znaki nie są podobne.
Konkluzja: znak nie narusza art. 4(1)(xi), (xv) ani (xix).
Co poszło inaczej niż w sprawie KUMA? Tu napis zdominował figurę, a kompozycja była zbyt rozbudowana semantycznie (długi opis „Okinawan Original Guardian Shishi-Dog”), żeby odbiorca natychmiast pomyślał o PUMIE.
Lekcja: podobieństwo struktury kompozycyjnej nie zawsze wystarcza, jeśli inne elementy znaku tworzą wystarczająco silny, niezależny przekaz.
Sprawa 4. SHI-SA (2019) — sama sylwetka pod młotek
IP High Court, wyrok z 26 marca 2019 r., 2017(Gyo-Ke)10206


I tu PUMA wraca z mocniejszą pozycją.
Ten sam zgłaszający (Uehara Shunichi), ten sam towar — ale tym razem znak składa się tylko z figury, bez tekstu.
Sąd uznał, że choć znaki różnią się sylwetkami i obecnością białych linii w środku, ich ogólne sylwetki są podobne, a ogólne wrażenie wyglądu obu jest dość podobne. Co więcej — T-shirty i czapki są również dostępne pod marką PUMA, w tym towary z figurą podobną do cytowanego znaku, a zatem istnieje wspólność wśród handlowców i konsumentów.
Konkluzja: znak narusza art. 4(1)(xv) — ryzyko konfuzji. Rejestracja unieważniona.
Czytaj między wierszami: kiedy zgłaszający usuwa tekst i zostawia samą figurę, cały ciężar dystynktywności spada na sylwetkę. A sylwetka skaczącego zwierzęcia w bocznej projekcji, umieszczona na T-shircie — to terytorium PUMY.
Co japońska praktyka mówi światu?
Otsuka-san podsumował to w sposób, który zostaje w pamięci. Sprawy KUMA i SHI-SA, mimo że obie dotyczyły znaków parodystycznych, zakończyły się odmiennymi rezultatami. „Pokazuje to trudność w wyznaczeniu granicy ochrony renomowanych znaków” — powiedział wprost.
W Japonii intencja zgłaszającego ma znaczenie. Pełnomocnik PUMY w postępowaniach dowodowych przedstawiał nie tylko porównanie znaków, ale całą historię zgłoszeń danego podmiotu, jego strategię marketingową, hasła reklamowe.
To wcale nie jest oczywiste w innych systemach. Spójrzmy na Europę.
Unia Europejska: szkoła chłodnej kalkulacji?
W UE PUMA gra na innym boisku. Art. 8(5) EUTMR wymaga czterech kumulatywnych warunków:
- Wcześniejszy znak musi być zarejestrowany.
- Znaki muszą być identyczne lub podobne.
- Wcześniejszy znak musi cieszyć się renomą w UE.
- Używanie późniejszego znaku musi nieść ryzyko czerpania nienależnej korzyści lub szkody dla charakteru odróżniającego lub renomy.
A do tego wszystkiego — więź (link) w głowach odbiorców. Nina Korjus, Przewodnicząca 4. Izby Odwoławczej EUIPO, w prezentacji „How Reputed and Famous Marks are Treated in the EU” otwarcie stwierdziła, że w przypadku sławnych znaków rzeczywistym problemem zwykle nie jest wykazanie renomy, lecz ustalenie, czy odbiorcy tworzą więź pomiędzy znakami.
I dodała coś, co warto zapamiętać: niektóre znaki mogą posiadać tak silną renomę, że wykracza ona poza ich własną grupę docelową. Nawet jeśli późniejszy znak jest skierowany do zupełnie innej grupy odbiorców, odbiorcy ci mogą mimo wszystko dokonać skojarzenia z wcześniejszym znakiem.
Brzmi obiecująco dla właścicieli renomowanych marek. Praktyka — jak pokazują sprawy PUMY — jest jednak dużo trudniejsza.
PUMA vs Gemma Group — niebieski kot przy obróbce drewna
C-564/16 P (TSUE, 28 czerwca 2018 r.) oraz T-510/19 (Sąd UE, 19 maja 2021 r.)


Sprawa zaczęła się w 2013 r. — włoska firma Gemma Group zgłasza figuratywny znak z błękitnym skaczącym kotem dla maszyn do przetwarzania drewna, aluminium i PVC (klasa 7).
PUMA sprzeciwia się na podstawie art. 8(5). Osiem lat postępowań, siedem decyzji.
Finał? Sąd UE potwierdza, że PUMA cieszy się renomą, ale:
- właściwe kręgi odbiorców obu znaków są różne (sport vs maszyny przemysłowe),
- PUMA nie wykazała, że pozytywne wartości jej marki mogłyby zostać przeniesione na maszyny przemysłowe,
- brak dowodu na realne ryzyko dewaluacji obrazu marki.
Brak więzi = brak ochrony. Nawet przy oczywistym podobieństwie wizualnym kota w skoku.
Warto odnotować jeden istotny precedens proceduralny: po drodze (sprawa C-564/16 P z 2018 r.) TSUE zobowiązał EUIPO do uwzględniania własnych wcześniejszych decyzji potwierdzających renomę znaku. To ważny instrument dowodowy, choć — jak pokazuje finał sprawy — sam w sobie nie wystarczył PUMIE do wygranej.
PUMA vs CMS Italy — ten sam motyw, czwarte oddalenie
T-491/24 (Sąd UE, 22 października 2025 r.) oraz decyzja Izby Odwoławczej R 2215/2019-1 z 10 kwietnia 2026 r.


Nina Korjus przedstawiła tę sprawę jako „jedną z wielu spraw PUMA” — ostatnią w łańcuchu wieloletnich postępowań przeciwko włoskiemu producentowi CMS, którego znak (kot skaczący w lewo) został zgłoszony m.in. dla maszyn (klasa 7) i wyrobów medycznych (klasy 11 i 37).
Co istotne — Izba Odwoławcza nie analizowała ponownie renomy. Przyjęła najkorzystniejsze dla PUMY założenie, że wcześniejsze znaki posiadają bardzo wysoką renomę w UE dla obuwia i odzieży sportowej. A mimo to uznała, że więź nie istnieje.
W odniesieniu do klas 11 i 37 Izba uznała, że sektory są zbyt odległe, a wizerunek pumy nie jest na tyle unikalny — będzie rozumiany ogólnie jako zwierzę, a nie jako odniesienie do wcześniejszego znaku. Tym bardziej dotyczyło to klasy 7, gdzie grupa odbiorców była całkowicie odmienna.
Sprzeciw oddalony po raz czwarty.
Czy PUMA odpuszcza? Odpowiedź padła z sali — od obecnego na konferencji przedstawiciela samej PUMY: tak, decyzja zostanie zaskarżona. Walka trwa.
To zresztą jeden z tych momentów, dla których warto być w Alicante osobiście. To nie była prezentacja z pulpitu, tylko realna deklaracja strony postępowania, padająca na żywo, w trakcie panelu o tej samej sprawie. Dwa zdania, które do żadnego komentarza nie trafią — a mówią więcej o determinacji właściciela renomowanego znaku niż niejedna analiza.
PUMA vs „puma soundproofing” — wyciszenie roszczeń
T-266/23 (Sąd UE, 25 stycznia 2024 r.)
PUMA przeciwko znakowi „puma soundproofing” dla wyrobów w klasie 10 (urządzenia medyczne). Izba Odwoławcza uchyliła decyzję pierwszoinstancyjną — brak więzi. Sąd UE potwierdza. Trzeci dowód na to samo: renoma sama w sobie nie wystarcza, jeśli odbiorcy nie tworzą skojarzenia.
Polski wątek: pani Danuta z Łodzi i jej „kot w fazie lądowania”
T-666/11 Budziewska / OHIM – Puma SE (Sąd UE, wyrok z 7 listopada 2013 r., EU:T:2013:584)


Tę sprawę warto zostawić sobie na koniec — to polski wątek, który pokazuje, że PUMA broni swojej charakterystycznej sylwetki nie tylko w trybie znakowym, ale i w trybie wzorów wspólnotowych.
W marcu 2007 r. Danuta Budziewska z Łodzi — przedsiębiorczyni prowadząca działalność produkcyjno-handlową — zarejestrowała w OHIM (poprzedniku EUIPO) wspólnotowy wzór przemysłowy nr 697016-0001: sylwetkę zwierzęcia z rodziny kotowatych w fazie wyskoku.
PUMA AG Rudolf Dassler Sport zgłosiła wniosek o unieważnienie wzoru, powołując się na brak indywidualnego charakteru (art. 6 i art. 25 ust. 1 lit. b rozporządzenia 6/2002).
Linia obrony pani Budziewskiej była niestandardowa: jej wzór nie przedstawia dzikiej pumy w fazie wyskoku, lecz kota domowego w fazie lądowania na przysłowiowe cztery łapy. Inny gatunek. Inna scena. Inny przekaz.
Sąd UE w wyroku z 7 listopada 2013 r. tej argumentacji nie podzielił. Wskazał, że zwierzę w pozycji lądowania dotykałoby ziemi w pierwszej kolejności przednimi łapami, a w zakwestionowanym wzorze bliżej ziemi pozostają tylne łapy — co oznacza, że to raczej faza wyskoku niż lądowania. Różnice w ułożeniu uszu, łap i ogona Sąd uznał za „nieistotne detale”, niemające wpływu na całościowy odbiór wzoru przez zorientowanego użytkownika — w szczególności przez osoby kupujące odzież i sprzęt sportowy.
Wzór nieważny.
Co warto zapamiętać z tej sprawy?
Po pierwsze — w trybie wzorów wspólnotowych nie operujemy pojęciem renomy, ale indywidualnym charakterem ocenianym z perspektywy zorientowanego użytkownika. To inna logika niż art. 8(5) EUTMR, ale efekt zbliżony: silne, charakterystyczne wzory zostawiają wąską przestrzeń dla zgłoszeń o zbliżonej kompozycji.
Po drugie — to wyrok cytowany do dziś przez Sąd Okręgowy w Warszawie w sprawach o zabezpieczenie roszczeń z tytułu wzorów (m.in. XXII GWo 2/16, 7/16, 27/16, 52/16). Polskie orzecznictwo używa sprawy Budziewska/PUMA jako wzorcowego testu indywidualnego charakteru.
Po trzecie — próba opowiedzenia o znaku „inną historią” (kot domowy zamiast pumy, lądowanie zamiast wyskoku) to strategia, która rzadko działa, gdy całościowe wrażenie wizualne pozostaje to samo. Sądy patrzą na to, co widzi odbiorca, nie co miał na myśli twórca.
Wnioski — co to oznacza dla właścicieli marek?
Wracam z Alicante z trzema myślami, które chcę przekazać dalej.
Po pierwsze — „geometria” znaku może znaczyć więcej niż jego treść. Pumę z KUMĄ łączy nie słowo (są zupełnie inne), nie zwierzę (kot vs niedźwiedź), nie znaczenie. Łączy je struktura kompozycyjna: cztery litery, pogrubiony font, sylwetka zwierzęcia w skoku po prawej stronie. To wystarczyło, by IP High Court uznał intencję pasożytowania. Polski wyrok w sprawie Budziewskiej idzie tym samym tropem — różnice w ułożeniu łap czy uszu to „nieistotne detale”, jeśli całościowe wrażenie pozostaje to samo.
Po drugie — historia zgłaszającego ma znaczenie. Japoński panelista wprost powiedział, że pełnomocnik PUMY przedstawiał całą serię zgłoszeń tego samego podmiotu (KUMA, BUTA, UUMA) jako dowód systematycznej strategii. Hasło reklamowe „PUMA przekształca się w KUMA, BUTA i UUMA” stało się piorunochronem — sam zgłaszający dostarczył dowodu na wrongful purpose.
Po trzecie — renoma to nie magiczna różdżka. Trzy sprawy unijne pokazują, że nawet znak o substancjalnej renomie przegrywa, jeśli właściciel nie udowodni:
- więzi w głowach odbiorców,
- realnego ryzyka przeniesienia wartości lub szkody,
- konkretnych mechanizmów, przez które dochodzi do pasożytowania.
Brak dowodu = brak ochrony, niezależnie od tego, jak wielka jest marka.
Ta sama zasada wybrzmiała w prezentacji amerykańskiej Melanye Johnson (Acting Deputy Chief Administrative Trademark Judge, TTAB, USPTO) — i to jest być może najważniejszy wniosek konferencji. Niezależnie od tego, czy mówimy o art. 4(1)(xv) japońskiej ustawy, art. 8(5) EUTMR, art. 13.3 chińskiej ustawy o znakach towarowych, czy o amerykańskim Trademark Dilution Revision Act — renoma sama z siebie nie buduje ochrony. Renomę należy wykazać, udowodnić. Renoma jedynie otwiera drzwi do szerszego pola argumentacji.
I wreszcie — gdzie kończy się półcień?
Wracam do tytułu. Półcień renomy to przestrzeń, w której wszystko formalnie się różni, ale odbiorca i tak myśli o oryginale. To miejsce najbardziej niebezpieczne — bo nie ma jednoznacznej linii.
Sprawy japońskie pokazują, że w tym półcieniu można jednak wyznaczyć granice — jeśli udowodni się intencję, systematyczność i obraną strategię pasożytowania. Sprawy unijne pokazują, że te granice są trudniejsze do wykazania, gdy odbiorcy są naprawdę różni. A polska sprawa Budziewskiej pokazała, że półcień renomy działa również w prawie wzorów przemysłowych — przez instytucję indywidualnego charakteru.
PUMA, jak wybrzmiało na sali, zamierza dalej walczyć o swoją sylwetkę.
I tu chcę powiedzieć coś, co nosi się we mnie po każdej takiej konferencji.
Tematy poruszane w Alicante — od japońskiej KUMY, przez europejski test więzi, po polską sprawę kota w fazie lądowania — to dokładnie to, z czym mierzymy się w kancelarii każdego dnia. Sprawy IP nie są schematyczne — lub takich jest po prostu mniej, a może mniej je zapamiętujemy. Pochylanie się nad niuansami i kontekstem tworzy naszą pracę. I to dzieje się, gdy budujemy strategię ochrony dla klienta. Pisząc sprzeciw. Przygotowując odpowiedź na sprzeciw. Prowadząc sprawy przed UPRP, przed EUIPO, przed sądami polskimi i unijnymi.
I większości tych problemów nie wyczytasz w komentarzach. Nie ma w nich gotowej odpowiedzi na pytanie, czy odbiorca dokona skojarzenia, kiedy zwierzę zmienia gatunek, ale jednocześnie zostaje w tej samej pozie. Co więcej, brak w nich tabeli wskazującej, kiedy historia zgłaszającego przeważa nad samą analizą znaku. Nie ma również rozdziału o tym, jak udowodnić więź, zwłaszcza gdy klasa towarów znajduje się na drugim końcu klasyfikacji nicejskiej.
To wszystko buduje się sprawą po sprawie, decyzją po decyzji, rozmową po rozmowie z klientem, poszukiwaniami, dyskusjami, prowadzonymi sprawami. Komentarze są mapą, ale teren mierzymy własnymi krokami.
I właśnie po to są takie konferencje. Żeby zobaczyć, jak ten sam problem rozwiązują w Tokio, w Pekinie, w Seulu, w Alicante. Żeby przywieźć do polskiej kancelarii nie tylko orzeczenia, ale sposób myślenia o sprawie. Bo każdy klient, który przychodzi do nas ze swoim znakiem — niezależnie od tego, czy to lokalna kawiarnia, czy producent maszyn eksportujący do trzydziestu krajów — zasługuje na dobrą strategię zbudowaną z perspektywy szerszej, czasem nawet globalnej.
PUMA walczy ze znakami idącymi w cieniu lub półcieniu jej renomy na całym świecie. My, na co dzień, robimy to samo dla naszych klientów — tu, w Polsce, i wszędzie tam, gdzie ich marki się rozwijają.
Czytaj też:
→ Zła wiara przed sądem Unii Europejskiej — analiza przesłanki zgłoszenia znaku w złej wierze (poraj.com/blog)
→ Spory IP i naruszenia | Ochrona znaków towarowych – Kancelaria PORAJ Poznań
Źródła i materiały
Konferencja
- IP Case Law Conference 2026, 21–22 maja 2026 r., EUIPO, Alicante & online — „Growing through change”
- Wykłady wysłuchane, prezentacje i grafiki udostępnione przez prelegentów
- Strona konferencji: euipo.europa.eu/en/landing-pages/ip-case-law-conference-2026
Sesja IV — „Iconic marks across borders”:
- Moderator: prof. Daryl Lim (H. Laddie Montague Jr. Chair in Law, Penn State Dickinson Law)
- Masatoshi Otsuka — Deputy Director, Trademark Administrative Judge, Trial and Appeal Department (TAD), Japan Patent Office (JPO), prezentacja: „How to Protect Reputed and Famous Marks in Japan”
- Nina Korjus — Chairperson of the 4th Board of Appeal, EUIPO, prezentacja: „How Reputed and Famous Marks are Treated in the European Union”
- Wei Chengcheng — First-level Principal Officer, Review Division IV, Trademark Office, CNIPA, prezentacja: „How Reputed and Famous Marks Are Treated in China”
- Melanye Johnson — Acting Deputy Chief Administrative Trademark Judge, Trademark Trial and Appeal Board (TTAB), United States Patent and Trademark Office (USPTO)
- Ray Jang — Administrative Trademark Judge, IP Trial and Appeal Board (IPTAB), Ministry of Intellectual Property, Republika Korei
- Denis L. Bohoussou — Director General of the African Intellectual Property Organization (OAPI)
Sprawy japońskie
- KUMA: IP High Court, wyrok z 27.06.2013 r., 2012(Gyo-Ke)10454
- BUTA / UUMA: Appeal 2008-010902, Appeal 2008-010900 (JPO)
- SHI-SA (2010): IP High Court, wyrok z 12.07.2010 r., 2009(Gyo-Ke)10404
- SHI-SA (2019): IP High Court, wyrok z 26.03.2019 r., 2017(Gyo-Ke)10206
Sprawy unijne
- C-564/16 P, PUMA / Gemma Group, EU:C:2018:509
- T-510/19, PUMA / Gemma Group (kontynuacja), wyrok Sądu UE z 19.05.2021 r.
- T-266/23, „puma soundproofing”, EU:T:2024:38
- T-491/24, CMS Italy, EU:T:2025:976 — decyzja Izby Odwoławczej R 2215/2019-1 z 10.04.2026 r.
Sprawa “polska”
- T-666/11, Budziewska / OHIM – Puma SE (Zwierzę z rodziny kotowatych w fazie wyskoku), EU:T:2013:584 — wzór wspólnotowy nr 697016-0001