Aktualizacja (2 sierpnia 2026)
Kiedy pisałam ten tekst, nie spodziewałam się, że wątek memoryzacji wróci do mnie tak szybko — i to sam. Na LinkedIn wyświetlił mi się artykuł prof. Ryszarda Markiewicza „Przeciw ochronie prawnoautorskiej dla tzw. memoryzacji utworów”, dotyczący dokładnie zagadnienia, które jest sercem monachijskiego wyroku.
Już sam tytuł zdradza, że prof. Markiewicz idzie w stronę inną niż sąd w Monachium. I właśnie dlatego przeczytam go jeszcze raz, spokojnie i z uwagą. Ale już teraz Ci go polecam — bo to głos, którego w tej dyskusji po prostu warto wysłuchać.
Na razie tylko przejrzałam. I mam parę wątpliwości… Nie jestem pewna, czy ze wszystkim się zgadzam. Ale może właśnie o to chodzi — nie o to, żeby od razu przyznać komuś rację, lecz żeby dać sobie czas na własne pytania.
Artykuł prof. Markiewicza znajdziesz tutaj:
Przeciw ochronie prawnoautorskiej dla tzw. memoryzacji utworów
(materiał dostępny dla użytkowników systemu LEX)
A ja jestem naprawdę ciekawa Twojego zdania. Zgadzasz się z tezą o memoryzacji — czy masz podobne wątpliwości co ja?
Napisz do mnie: acybulka@poraj.com
Wpis pierwotnie opublikowany na blogu poraj.com
Nie kropla – cyklon.
Monachium, OpenAI i „być albo nie być” twórców
Zacznijmy nie od AI, lecz od oka cyklonu.
Bo kiedy patrzymy na sztuczną inteligencję, łatwo dać się zahipnotyzować technologią — modelami, parametrami, promptami, trickami, szybkością, formą. A ja chciałabym, żebyśmy na chwilę spojrzeli w drugą stronę. Na to, co ten wir zasysa. Na teksty piosenek, wiersze, obrazy, zdjęcia — na całe życie twórców, które gdzieś tam, w środku maszyny, zostało… wchłonięte. AI to niesamowite narzędzia, to jednak biznes, ktoś na tym zarabia.
11 listopada 2025 roku Sąd Krajowy w Monachium (Landgericht München I) wydał wyrok, o którym — jestem przekonana — będziemy jeszcze długo rozmawiać (sygn. 42 O 14139/24). To jeden z pierwszych w Europie wyroków, który wprost mówi: trening generatywnej AI na cudzej twórczości bez licencji może być naruszeniem prawa autorskiego. I mówi to nie w imieniu wielkich platform. Mówi to — w imieniu twórców.
Po jednej stronie stanęła GEMA — niemiecka organizacja zbiorowego zarządzania, reprezentująca autorów i kompozytorów. Po drugiej — dwie spółki z grupy OpenAI: irlandzka (od grudnia 2023 udostępnia chatbota użytkownikom w Europie) i amerykańska (od premiery ChatGPT w listopadzie 2022) — odpowiedzialne solidarnie. Sedno sprawy? Modele GPT-4 i GPT-4o były trenowane m.in. na tekstach niemieckich piosenek. Bez zgody. Bez licencji. A potem, po prostym — jak podkreślił sąd, „nieprowokującym” — promptcie, ChatGPT potrafił odtworzyć te teksty niemal jeden do jednego.
Dziewięć utworów — i jeżeli uczyliście się niemieckiego lub interesowaliście muzyką niemiecką to z pewnoścą coś rozpoznacie. Lista utworów, których dotyczy ten wyrok jest mi w sporej części znana, częściwo jest w Niemczech “kultowa” i tym bardziej ten wyrok mnie osobiście także poruszył. I tak na liście w pozwie znalazł się „Atemlos” (Kristina Bach), „36 Grad”, „Bochum” i „Männer” Herberta Grönemeyera, „Über den Wolken” Reinharda Meya, „Junge”, oraz „Es schneit”, „In der Weihnachtsbäckerei” i „Wie schön, dass du geboren bist” Rolfa Zuckowskiego.
Zatrzymajmy się przy dwóch z nich. Bo zanim porozmawiamy o parametrach modelu, chciałabym, żebyśmy najpierw usłyszeli to, o co naprawdę toczy się gra:
YOUTUBE /SPOTIFY:
🎧 Reinhard Mey — „Über den Wolken” (posłuchaj) | https://open.spotify.com/track/0IG6goJ5aYDZDqahHQXjyf
🎧 Herbert Grönemeyer — „Männer”, live 1984 (posłuchaj) |https://open.spotify.com/track/2PfEAFaaLabTXfmlV58LIj
To nie są „dane treningowe”. To są piosenki, przy których ktoś płakał, tańczył, żegnał kogoś bliskiego, wzruszał się. I to je sąd w Monachium postanowił chronić choć one są kroplą w morzu ocenanu.
Teraz najciekawsze. OpenAI broniło się tak, jak branża AI broni się zwykle: model to „czarna skrzynka”, nie przechowuje żadnych danych, a wynik to statystyczna synteza, nie kopia — a zapamiętywanie tekstów nazwali „rzadkim błędem”. Sąd tego nie podzielił. Uznał, że jeśli utwór wchodzi do modelu jako input i wychodzi jako niemal identyczny output — to, dla celów prawa autorskiego, musi być w tym modelu również… zawarty.
To zjawisko ma swoją nazwę: memoryzacja. Zapamiętanie utworu w parametrach modelu. I właśnie to zapamiętanie sąd uznał za zwielokrotnienie (reprodukcję) w rozumieniu prawa autorskiego (§16 niemieckiej ustawy UrhG). Nie chodzi o techniczne detale, jak dokładnie tekst jest osadzony w modelu. Chodzi o to, że jest tam obecny — i daje się odtworzyć.
A co z wyjątkiem, na który tak liczy cała branża — text and data mining, czyli eksploracja tekstów i danych (art. 4 dyrektywy DSM, §44b UrhG)? Sąd rozłożył trening na trzy fazy: tworzenie zbioru treningowego, samo trenowanie modelu i jego używanie. I powiedział wprost: wyjątek TDM może obejmować analizę danych — ale nie obejmuje trwałego zapamiętania utworu w modelu. Bo memoryzacja nie służy już „pozyskaniu informacji”. A dodatkowo GEMA zastrzegła swoje prawa (opt-out – pisałam o takiej możliwości tutaj) — w warunkach licencyjnych i na stronie. Rozciągnięcie wyjątku na zapamiętywanie zostawiłoby twórców… bez ochrony.
I jeszcze jedno — moim zdaniem najważniejsze dla nas wszystkich, którzy patrzą na to z pewnej perspektywy lub od strony twórcy. Kto za to odpowiada? OpenAI próbowało przerzucić odpowiedzialność na użytkowników — to przecież oni wpisują prompt. Sąd się nie zgodził. To operator wybiera dane treningowe, projektuje architekturę modelu i decyduje o jego udostępnieniu. Odpowiada więc bezpośrednio — jak sprawca, nie jak pośrednik.
A teraz zobaczcie, co sąd realnie nakazał — bo to nie jest symboliczne orzeczenie.
Obie spółki OpenAI mają przestać zwielokrotniać te teksty i w samym modelu, i w odpowiedziach chatbota, pod groźbą kary do 250 000 euro za każde naruszenie. Mają przedstawić GEMA rozliczenie: ile razy to robiły i ile na tym zarobiły. Mają naprawić szkodę — przeszłą i przyszłą. A na koniec —także wymiar edukacyjny i medialny — GEMA dostała prawo publikacji sentencji wyroku na ćwiartce strony w „Süddeutsche Zeitung”, w dziale gospodarczym, na koszt OpenAI.
I tu dochodzimy do tego, co nie daje mi spokoju w sprawach związanych z AI. Skala.
Tu mówimy o dziewięciu utworach w jednej sprawie. Ale te dziewięć to maleńki, wybrany fragment — a sama memoryzacja, jak przyznano w sprawie, dotyczyć może co najmniej 1% danych treningowych. Choć szczerze to mam przeczucie, że dane te mogą się w rzeczywistości jeszcze bardziej różnić. Ile tekstów, wierszy, artykułów, zdjęć, melodii siedzi „zapamiętanych” w modelach, których używamy każdego dnia? Jak bardzo ta skala może zaważyć na być albo nie być twórców — na tym, czy pisanie, komponowanie, fotografowanie wciąż będzie istniało i umożliwało tworzenie i utrzymywanie się z takiej pracy? Trudno to sobie nawet wyobrazić.
Nie mówimy o naruszeniu „kropli” deszczu. Mówimy o prawdziwym cyklonie.
To jednak początek. Po pierwsze: wyrok nie jest prawomocny. OpenAI zapowiedziało apelację do Wyższego Sądu Krajowego w Monachium (OLG München), a ostatnie słowo i tak może kiedyś należeć do Trybunału Sprawiedliwości UE. I uczciwie — to nie był nokaut: część roszczeń sąd oddalił, a koszty rozłożył mniej więcej 80/20 na niekorzyść OpenAI. Zwycięstwo, ale z gwiazdką. Po drugie: za oceanem wiatr wieje inaczej. Amerykańskie sądy w sprawach przeciwko Anthropic czy Meta bywały dla firm AI o wiele łaskawsze. Ten sam problem, dwa światy — Europa, która pyta o twórcę , i USA, które pyta o innowację. Moim zdaniem chodzi o innowacje ale z poszanowaniem praw innych osób.
Są też pytania, które zostają otwarte. Czy każde zapamiętanie to już reprodukcja — czy tylko takie, które da się wydobyć „rozsądnym wysiłkiem”? I co z wykonaniem wyroku, skoro sama OpenAI twierdzi, że technologii „oduczania” modelu — po prostu nie ma? Czy faktycznie nie ma? Czy można to stworzyć lub jak to można rozwiązać?
Nie wiem, jak potoczy się apelacja. Mam jednak wrażenie, że w oku tego cyklonu — tam, gdzie na moment robi się cicho — pada dziś ważne pytanie. Nie „czy AI wolno się uczyć?”. Ale: „na czyj koszt?”.
Bo prawo autorskie nigdy nie było o tym, żeby zatrzymać technologię. Było o tym, żeby ten, kto tworzy, miał w tym wszystkim swoje miejsce. I swój głos.
Kropla drąży skałę. A cyklon? Cyklon potrafi zmienić mapę – mapę świata, mapę zawodów, mapę prawa.
Gdybyśmy mieli wypić razem kawę — o co chciałabyś, chciałbyś mnie przy tym wyroku zapytać? Napiszcie: acybulka@poraj.com. Naprawdę jestem ciekawa, co ta sprawa robi z Wami.
Do poczytania u źródła:
Wyrok w sprawie Gemma vs. OpenAI: [https://drive.google.com/file/d/16ClJJrqht2mmx4amRXQg2L3eGPNuCAnD/view?usp=drive_link
• Verfassungsblog — Munich Regional Court’s Ruling in GEMA v. Open AI
• Bird & Bird — Landmark ruling of the Munich Regional Court (GEMA v OpenAI)
• EUIPO — Recent case law: memorization and temporary copies in model training